120 tysięcy złotych odszkodowania przyznał sąd mężczyźnie, który po pomyłce innego sądu spędził 81 dni w więzieniu tylko dlatego, że ktoś inny o tym samym imieniu i nazwisku popełnił przestępstwo w czasie warunkowego zawieszenia jego kary. 19 października 2017 r. pan Tomasz wygrał w tej sprawie proces w I instancji o ochronę dóbr osobistych ze Skarbem Państwa. W grudniu 2012 r. Sąd skazał go na rok i 2 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. W czerwcu 2014 r. inny Sąd skazał osobę o tym samym imieniu i nazwisku na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Po pewnym czasie trzeci Sąd uzyskał informację z Krajowego Rejestru Karnego o skazaniu mężczyzny nazywającego się tak, jak pan Tomasz. Sąd ten uznał, że wyrok dotyczy tej samej osoby, a jako że zapadł w trakcie zawieszenia kary, zarządził wykonanie wyroku. "W efekcie pan Tomasz przebywał w zakładzie karnym bezprawnie od 2 stycznia do 23 marca 2015 r. Do zwolnienia pana Tomasza z placówki doszło dopiero po otrzymaniu pisma wyjaśniającego z trzeciego sądu, który wskazał, że wykonanie kary nastąpiło na skutek ewidentnego przeoczenia" - podała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Według niej, w obu sprawach zgadzały się wyłącznie imiona i nazwiska skazanych, natomiast reszta danych się różniła. Pan Tomasz wniósł pozew o ochronę dóbr osobistych przeciw Skarbowi Państwa-prezesowi trzeciego z Sądów, w którym domagał się m.in. 120 tys. zł za bezprawne pozbawienie wolności. 19 października 2017 r. Sąd Okręgowy wydał wyrok, w którym nakazał przeprosiny powoda w "Gazecie Wyborczej" oraz zasądził na jego rzecz 120 tys. zł wraz z odsetkami. SO wskazał, że decyzja SR ws. pozbawienia powoda wolności była podjęta w sposób natychmiastowy, bez przeprowadzenia jakiejkolwiek procedury sprawdzającej, wobec czego jej bezprawność była oczywista. Według HFPC, w ustnych motywach rozstrzygnięcia, sąd wskazał także, że wysokość odszkodowania nie jest rażąco wygórowana, m.in. dlatego, że trudno wycenić w tym przypadku wysokość szkody i doznanej krzywdy. Sąd Okręgowy podkreślił, że "na jego decyzję wpłynęła też postawa przedstawicieli Skarbu Państwa, którzy byli przekonani, że nie doszło do żadnych naruszeń i nie chcieli rozwiązać sporu ani w postępowaniu pojednawczym, ani mediacyjnym wyznaczonym przez sąd".