Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej nakazał pszczelarzowi z Zawoi zlikwidować ule, którymi zajmuje się od 1972 roku, ponieważ przeszkadzają właścicielom nowo wybudowanych domów. Z pozwem o nakazanie likwidacji pasieki 75-letniego Czesława z Zawoi zwrócili się właściciele sąsiednich nieruchomości. Ule znajdują się w odległości 4 metrów i 9 metrów od granic ich działek. Powodowie podnieśli, że lokalizacja uli uniemożliwia im swobodne korzystanie z ich nieruchomości. Jak wyjaśnili, oni oraz ich dzieci zostały wielokrotnie użądleni, a z uwagi na latające pszczoły często muszą szczelnie zamykać okna i unikać korzystania z ogrodu. Co więcej, jeden z sąsiadów jest uczulony na jad pszczeli. Właściciel pasieki stanął na stanowisku, że prowadzona jest ona zgodnie ze sztuką pszczelarską, posiada stosowne zabezpieczenia – ekrany, jak i ukształtowanie terenu i sąsiedztwa (nasadzenia) powodują, że pszczoły nie stanowią żadnego zagrożenia dla sąsiadów. Zaznaczył, że prowadzi chów pszczół łagodnych. Zdaniem hodowcy, nie nadużywa on swoich praw i nie zakłóca korzystania z nieruchomości sąsiadów ponad przeciętną miarę, bowiem za takie zakłócanie nie można uznać faktu ugryzienia jednorazowo przez pszczołę. Argumenty pana Czesława nie przekonały jednak sądu I Instancji, który w wyroku z 20 lipca 2016 roku nakazał mu usunięcie wszystkich uli. Sąd w Suchej Beskidzkiej (sygn. akt I C 19/15) stanął po stronie sąsiadów, uznając, że posiadanie pasieki przez 75-latka stanowi zakłócenie korzystania ponad przeciętną miarę z sąsiednich nieruchomości, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych. Uniemożliwia bowiem sąsiadom w sposób uciążliwy normalne korzystanie ze swoich działek, jak i stwarza bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia sąsiada uczulonego na jad pszczeli. Uzasadniając swoje rozstrzygnięcie sąd zwrócił uwagę, że napszczelenie działek powodów w okresie lotów pszczół jest duże, a okresowo ponadprzeciętne i nierównomierne. Są to pszczoły zbieraczki, które nie atakują ludzi. - Niemniej jednak wjechanie kosiarką, nadepnięcie na nie, zabawy dzieci, albo intensywne kontynuowanie robót budowlanych zakłócających ich pracę, może powodować przypadkowe użądlenia, a w konsekwencji być uciążliwe – wyjaśnił sąd. Dalej sąd zauważył, że pszczoły latają przeważnie w słoneczne dni w miesiącach takich jak - maj, czerwiec, lipiec i sierpień, a więc w najładniejsze miesiące w roku, w związku z tym powodowie chcąc uniknąć użądleń, musieliby zdecydowanie ograniczyć korzystanie ze swoich działek, nie mogąc wykonywać na zewnątrz żadnych czynności porządkowych, czy też korzystać z nich rekreacyjnie, podczas gdy właśnie wtedy najczęściej korzysta się z terenu otaczającego budynek mieszkalny czy prowadzi roboty budowlane. Właśnie wtedy również najczęściej bawią się dzieci. Sąd odniósł się też do argumentów jednego z biegłych, profesora, który stwierdził, że skoro pasieka była przed wybudowaniem czy przebudowaniem domów powodów, to osoby zasiedlając działki miały wiedzę o jej istnieniu i powinny się liczyć z tego konsekwencjami. Jednak w opinii działka pana Czesława usytuowana jest obecnie pośród działek zabudowanych budynkami mieszkalnymi. W pobliżu powstaje również pensjonat. Ukształtowanie terenu zatem się zmieniło, a działki zajmowane przez powodów mają przeznaczenie budowlane i tak właśnie przez nich są wykorzystywane.