Poważne obrażenia ograniczające kontakt z bliskim uprawniają do wypłaty zadośćuczynienia od ich sprawcy. 10 lutego 2017 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt: V CSK 291/16), wydał precedensowy wyrok, który z jednej strony zwiększa uprawnienia najbliższych poszkodowanego w wypadku, z drugiej strony może mieć wpływ na zwiększenie składki ubezpieczeniowej. O zadośćuczynienie wystąpiła matka dwóch chłopców, pozywając PZU, gdzie ubezpieczony był sprawca wypadku samochodowego, w którym ich ojciec uległ ciężkim obrażeniom. Porusza się tylko na wózku, co gorsze, nie ma z nim w praktyce żadnego kontaktu. Chłopcy mieli wtedy odpowiednio sześć i dziewięć lat, i z dnia na dzień stracili kontakt z ojcem, stał się dla nich w najlepszym razie jakby jeszcze jednym dzieckiem w domu, co rodzi szereg codziennych problemów, a zwyczajne relacje ojcowskie ustały. Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze uznał, że doszło do naruszenia więzi rodzinnych, niemal ich zerwania, i za utratę tego dobra osobistego zasądził chłopcom po 60 tys. zł. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zwiększył je do 80 tys. zł dla każdego. PZU odwołało się do Sądu Najwyższego. Pełnomocnicy PZU argumentowali, że wprowadzone w 2008 r. zadośćuczynienie za krzywdę moralną dla bliskich ofiary śmiertelnej włącza tego rodzaju rekompensaty dla tzw. pośrednio poszkodowanych, gdy bezpośrednio poszkodowany żyje. Tym bardziej że ojciec chłopców otrzymał zadośćuczynienie i pobiera rentę. – Sądy powinny być ostrożne w porównywaniu tych zasadniczo różnych sytuacji, a nieroztropne rozszerzanie wypłat na kolejne kręgi pośrednio poszkodowanych generuje podwyżki cen polis, wydatki wszystkich kierowców. Ponieważ „cena" życia i zdrowia rośnie, stąd i tak już rosną odszkodowania i zadośćuczynienia – argumentowali prawnicy PZU, którym ostatecznie udało się przekonać Sądu Najwyższego. – To, że kodeks cywilny (art. 446 § 4 k.c.) przewiduje zadośćuczynienie za skutki spowodowania śmierci ich bliskiego, nie wyłącza podobnego świadczenia w innych wypadkach. Więzi rodzinne stanowią dobro osobiste, którego naruszenie wymaga ochrony – wskazała sędzia Agata Zając. – Polskie prawo przewiduje przy tym pełną kompensatę szkód. Przyznane kwoty nie są wygórowane, tym bardziej że trudności z cierpienia chłopców nie są przemijające i mogą trwać latami. Sąd Najwyższy dodał, że sprawca tego rodzaju szkód (krzywd), a więc także jego firma ubezpieczeniowa, odpowiada na zasadzie ryzyka, zatem żądający zadośćuczynienia nie musi udowadniać im winy.