Z przepisów jednoznacznie wynika, że rentę wyrównawczą można przyznać, jeśli na skutek zdarzenia powód utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej lub gdy zwiększyły się jego potrzeby. To poszkodowany ma obowiązek udowodnić te okoliczności – wskazał Sąd Apelacyjny w Łodzi (sygn. akt: I ACa 690/17). Powód, poszkodowany w wypadku komunikacyjnym, pozwał towarzystwo ubezpieczeniowe sprawcy wypadku o zapłatę m.in. renty wyrównawczej. Sąd okręgowy uznał jego żądanie w tym zakresie za częściowo usprawiedliwione. W związku z tym sąd pierwszej instancji zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę po 131 zł miesięcznie. Sąd przyjął, że przed wypadkiem przeciętne miesięczne dochody powoda wynosiły ok. 1250 zł brutto. Powód zarabiał wówczas ok. 939 zł netto. Po wypadku powód przebywał na zwolnieniu lekarskim i korzystał ze świadczenia rehabilitacyjnego. Świadczenie z tego tytułu było nawet wyższe niż dochód poszkodowanego przed wypadkiem. Obecnie, powód pracuje i uzyskuje z tego tytułu ok. 1065 zł brutto miesięcznie. Oznacza to, że wypłacane mu jest co miesiąc „na rękę” świadczenie w wysokości ok. 808 zł. Sąd przyjął więc, że należało powodowi przyznać kwotę 131 zł miesięcznie. Tę wartość ustalono jako różnicę między podanymi wyżej kwotami netto. Jednocześnie sąd pierwszej instancji uznał, że powód nie mógł dochodzić od pozwanego wyższego świadczenia z tego tytułu. Nie udowodnił on bowiem, że różnica w dochodach uzyskiwanych przed wypadkiem a po wypadku była wyższa. W oparciu o przepis art. 444 § 2 k.c., jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty. Pozwany w apelacji kwestionował m.in. przyznanie poszkodowanemu renty wyrównawczej. W ocenie autora apelacji, to roszczenie było nienależne i należało je oddalić w całości. Sąd apelacyjny zgodził się z tym stanowiskiem. W związku z tym sąd odwoławczy zmienił zaskarżony wyrok, eliminując z wyroku sądu okręgowego punkt odnoszący się do renty wyrównawczej. Tego rodzaju żądanie pozwu nie zasługiwało bowiem na uwzględnienie. Sąd odwoławczy zaznaczył, że z akt sprawy nie wynikały jakiekolwiek podstawy do uwzględnienia żądania zasądzenia renty z tego tytułu. Nie można było bowiem uznać, że powód – na skutek wypadku – utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy. Nie zmniejszyły się także jego widoki powodzenia na przyszłość, jak chodzi o zarobkowanie. Sąd podkreślił, że u powoda nie stwierdzono trwałej lub częściowej niezdolności do pracy. Dzięki leczeniu, powód odzyskał zdolność do pracy. Po okresie świadczenia rehabilitacyjnego, poszkodowany mężczyzna mógł powrócić też do prowadzenia działalności gospodarczej. To, że aktualnie osiągany dochód przez niego jest niższy niż pobierane świadczenie rehabilitacyjne, nie mogło uzasadnić przyznania mu renty wyrównawczej. Nie ma bowiem związku przyczynowego między wypadkiem a obniżonym dochodem u powoda. Nie można więc uznać, że na skutek wypadku powód zarobkuje mniej niż poprzednio. Tej okoliczności powód nie wykazał, a to na nim spoczywał obowiązek dowodowy w tym przedmiocie. W świetle bowiem art. 6 k.c. ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Łódzki sąd apelacyjny zaznaczył, że biegli sądowi nie przedstawili w swoich ekspertyzach tezy, że powód utracił choć częściowo zdolność do pracy. Z opinii wydanej przez lekarza ortopedę wynikało natomiast, że niezdolność do pracy powoda miała charakter czasowy (i już ustała). Skowo więc, powód jest zdolny do pracy zarobkowej, to nie było żadnych podstaw, by przyznać mu od pozwanego rentę wyrównawczą. Orzeczenie sądu okręgowego w tym zakresie było więc błędne. Pomyłka sądu pierwszej instancji wynikała, zdaniem sądu apelacyjnego, z niewłaściwego zastosowania przepisów prawa w sprawie.

Źródło: rp.pl