E-maile oraz sms-y sąd potraktuje jak papierowe listy. Dlatego od 8 września trzeba uważać, co i do kogo się pisze. Do sądów cywilnych, ale i biznesu, wkracza informatyka. Od czwartku, 8 września, e-maile i taśmy są traktowane jako pełnoprawne dowody. Podsądni będą mogli nagrywać rozprawę, a sąd w dowolny sposób przesyłać przesyłki i wezwania. Nowe przepisy uznają za dokumenty i dopuszczają jako dowody w sądzie e-maile, esemesy, nagrania audio czy wideo, wręcz „każdy nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią". Te nośniki zrównują się z pismem papierowym. W elektronicznej formie (tzw. dokumentowej), można zawierać umowy, składać wiążące oświadczenia. Nowe przepisy ustanawiają też ramy prawne wnoszenia i doręczania pism sądowych drogą elektroniczną przez tzw. elektroniczne biuro podawcze, w sprawach podsądnych, którzy wyrażą taką wolę. Na to jednak musimy jeszcze poczekać, gdyż sądy dostały na wdrożenie tego systemu trzy lata. Już teraz podsądni mogą za zgodą sądu nagrywać na prywatnym dyktafonie przebieg rozprawy, a ponieważ nagrania zyskały moc dowodów, z łatwością mogą one służyć np. do sprostowania protokołu. Sądy z kolei mogą już wzywać strony, świadków lub inne osoby w sposób, który uznają za najbardziej celowy – jeśli stwierdzą, że jest to niezbędne do przyspieszenia rozpoznania sprawy. Wezwania będą zatem możliwe np. e-mailem, telefonicznie czy nawet przez gońca. Jest tylko jeden warunek: wezwanie ma „niewątpliwie" dojść do adresata. Lwia część nowości dotyczy usprawnienia egzekucji komorniczej (podobne zmiany dotyczą egzekucji administracyjnej). Ma temu służyć elektroniczne zajęcie rachunku bankowego i e-licytacja ruchomości (przy czym ta wejdzie w życie z półrocznym opóźnieniem). Egzekucja powinna więc być sprawniejsza i tańsza. Obok informatyzacji egzekucji najważniejsza zmiana dotyczy kwoty zwolnionej z egzekucji na rachunku bankowym. Do tej pory odpowiadała ona trzem średnim pensjom, czyli ok. 12 tys. zł. To oznaczało, że po jej wyczerpaniu komornik mógł ścigać wszystkie nowe pieniądze, które pojawiły się na koncie w następnych miesiącach, a nawet latach. Dla wielu dłużników była to finansowa pułapka.Teraz kwota wolna od zajęcia ma odpowiadać 75 proc. minimalnej pensji, a więc ok. 1500 zł, ale będzie liczona w każdym miesiącu odrębnie.