600 złotych odszkodowania i zadośćuczynienia zapłaci biuro podróży za zakwaterowanie klienta w zarobaczonym pokoju.Pan S. wykupił w jednym z biur podróży wycieczkę do Czarnogóry. Zapłacił 1199 złotych. Umowa przewidywała dowóz na miejsce klimatyzowanym autokarem. Zakwaterowanie w trzygwiazdkowej willi z restauracją na dole, opiekę rezydenta biura na miejscu. Pan S. twierdził, że było inaczej. Podróż odbył niekomfortowym autokarem, bocznymi drogami pozbawionymi odpowiedniej infrastruktury, m.in. toalet. Po przybyciu do Czarnogóry, po długim i męczącym oczekiwaniu, nie został zakwaterowany - z powodu braku miejsc jak mu wyjaśniono - w hotelu z umowy, ale w innym obiekcie, dwugwiazdkowym. Miejsce zakwaterowania mieściło się w nieotynkowanym budynku. Wewnątrz panował bałagan, a w górnej części trwał remont. Po pokoju chodziły mrówki, które wchodziły też do łóżek. W łazience nie było wyodrębnionej kabiny prysznicowej, co - zdaniem powoda - utrudniało utrzymanie czystości, bo woda pryskała na całe pomieszczenie. Mężczyzna i jego towarzyszka podróży musieli zastawiać walizkami od wewnątrz drzwi balkonowe, bo pokój znajdował się nisko, na parterze i obawiali się o bezpieczeństwo. Budynek stał około 300 - 400 metrów od plaży, a nie, jak przewidziano w umowie, 150 metrów od plaży. Mężczyzna po powrocie z wycieczki, powołując się na art. 11a ustawy o usługach turystycznych, złożył reklamację. Biuro podróży uznało swoją odpowiedzialność jedynie w zakresie zmiany miejsca i sposobu zakwaterowania. Zaproponowało wypłacenie odszkodowania w wysokości 20 procent zapłaconej przez turystę ceny. Klient się nie zgodził. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieście w Łodzi uwzględnił częściowo roszczenie, uznając, że usługa turystyczna została nienależycie wykonana. Przyznał klientowi biura podróży odszkodowanie w wysokości 300 złotych, za zmianę miejsca i sposobu zakwaterowania (25 proc. ceny wycieczki). Sąd uznał także, że konieczność przebywania w pokoju z mrówkami wywołało u turysty dyskomfort i poczucie częściowo utraconej przyjemności z wykupionej wycieczki. Za „zmarnowany wyjazd" sąd przyznał mu więc 300 złotych zadośćuczynienia. Sąd nie podzielił natomiast zarzutów dotyczących błędnej organizacji wycieczki: braku opieki rezydenta, niekomfortowych warunków przejazdu i niewłaściwej trasy przejazdu. Z warunków umownych nie wynikało bowiem, żeby trasa przejazdu miała prowadzić autostradami, a zatem nie można biuru czynić zarzutu, że podróż odbyła się w sposób nieprawidłowy. Wyrok utrzymał w mocy Sąd Okręgowy w Łodzi (sygn. akt: III Ca 1757/16).