Pacjentka chciała mieć olśniewający uśmiech, zaciągnęła kredyt na kompleksowe leczenie protetyczne. Niestety nowe korony powodowały deformację twarzy, sprawiały ból przy jedzeniu, który był tak silny, że nie pozwalał kobiecie spać. Sąd uznał winę dentystki i zasądził 50 tys. zł odszkodowania. Pacjentka w listopadzie 2006 r. zdecydowała się na leczenie protetyczne. Poważna wada zgryzu wymagała spiłowania wszystkich zębów i wstawienia koron, jak podaje TVN24. Po tygodniu mieszkanka Wrocławia miała nowe uzębienie. Niestety wkrótce okazało się, że zabieg skończył się poważnymi powikłaniami. Pacjentka miała trudności z gryzieniem i przeżuwaniem, ból nie pozwalał jej spać. Nowe zęby zaczęły jej deformować twarz, wypychając górną wargę, która zaczęła przysłaniać dolną. Pacjentka zażądała więc zwrotu pieniędzy i złożyła pozew do sądu. Sąd Okręgowy we Wrocławiu orzekł, że działanie stomatolog doprowadziło m.in. do: zniekształcenia tkanek miękkich twarzy, zmian w funkcjonowaniu stawów skroniowo-żuchwowych i zaburzenia rysów twarzy kobiety. Pacjentka musiała odwiedzać kolejnych lekarzy i wymieniać korony. Sąd zasądził na jej rzecz zadośćuczynienie wysokości 120 tys. zł. Bowiem wykonane świadczenie nie tylko nie pomogło pacjentce, ale wręcz zagroziło jej zdrowiu. Sąd zauważył też, że pacjentka zdecydowała się na usługi stomatolog, bo zależało jej na byciu atrakcyjną. Efektu nie uzyskała. W uzasadnieniu czytamy: "wykonany zabieg nie tylko jej nie pomógł, ale obecnie zagraża jej zdrowiu" Dentystka broniła się, twierdząc, że w sprawie nie ma żadnych dowodów świadczących o jej winie. Podkreślała, że jej była pacjentka już przed podjęciem leczenia miała wrodzoną wadę zgryzu. Lekarka informowała ją, że można ten stan leczyć. Jednak pacjentka była zainteresowana wyłącznie "efektem estetycznym". Podczas wizyty kontrolnej po zabiegu pacjentka nie zgłaszała żadnych uwag i była zadowolona z efektów. Do tego stopnia, że nie zgodziła się na proponowaną przez dentystkę potrzebną po zabiegu korektę. Stomatolog zaproponowała zwrot pieniędzy za wykonaną usługę, ale zażądała zwrotu koron. Biegła sądowa oceniła, że odmowa pacjenta na "przeprowadzenie niezbędnych (...) etapów przygotowawczych w leczeniu protetycznym" nie usprawiedliwia lekarza. Brak zgody ze strony pacjenta, zdaniem biegłej, powinien skutkować odstąpieniem od leczenia, a nie ich całkowitym pominięciem. Sąd uznał: istnieje związek przyczynowy pomiędzy działaniem pozwanej, a szkodą doznaną przez powódkę. I zawyrokował, że 120 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla pacjentki za doznany ból i cierpienia jest kwotą odpowiednią. Jednak od tego odliczono pieniądze, które już wcześniej kobiecie wypłacił ubezpieczyciel. Z wyrokiem nie zgodziła się dentystka, która wniosła apelację. Wyrok w tej sprawie ogłosił w dniu dzisiejszym Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Decyzją sądu zadośćuczynienie zostało zmniejszone z kwoty 120 tys. zł do kwoty 50 zł.